Zespół czyli My 😉

Krzysztof

Od niego wszystko się zaczęło, lata spędzone na pierwszych drukach to nieprzespane noce i pełne telefonów dni, które zaowocowały przeogromną wiedzą z zakresu wszelkiego rodzaju druków – tak na papierze, jak i materiałach foliowych.

To właśnie jego czujne oko zauważy każde zagięcie na papierze, zerwane rastry, czy niezgodności kolorystyczne. Design to jego hobby, ciągle szuka miejsca na polepszenie świata i to nie tylko w zakresie projektów, ale z potrzeby zostawienia go lepszym.

Bartosz

Najtrudniej pisać o sobie, a to właśnie on administruje i zarządza treściami strony, wpływa na proces kreatywnego projektowania opakowań oraz tworzy teksty. Jak to Project Manager i wieloletni marketingowiec ceni sobie poukładane procesy i kontakty z klientami.

Jego czujne oko dba o spójność materiałów, spełnienie oczekiwań klientów, czy pomoc w holistycznym spojrzeniu na markę. Lubi odkrywanie rynkowych trendów, nowych technologii, czy rozwiązań ułatwiających życie tak w marketingu, jak i życiu prywatnym.

Historia Pomysłów i X Upadków

Wielokrotnie w życiu poznawaliśmy ludzi, z którymi jednego dnia chcielibyśmy góry przenosić, a kończyło się na rzuconym gdzieś w eter „To musimy zdzwonić się na jakąś kawę…” – to nie jest takie story, choć niejednokrotnie było blisko.

Początkowo podchodziliśmy do siebie nieufnie, pewnie dlatego, że Krzysztof od kiedy się poznaliśmy nosił brodę drwala, a jego trafne sarkastyczne uwagi wprowadzały niejedną osobę z osłupienie. Traf chciał, że pod kątem poczucia humoru i nieodpartej chęci rozwoju dobraliśmy się idealnie, choć pierwsze tygodnie cechowały się wzajemnym dystansem.

Pokonując trudną barierę nieufności zrozumieliśmy, że wspólny język to nie jedyne co Nas łączy – obydwoje chcieliśmy czegoś więcej. Początkowy etap pracy w korporacji to raczej żmudna, nudna i powtarzalna praca z niekoniecznie sowitą zapłatą, godziliśmy się jednak na to z racji braku alternatyw.

Zaczęliśmy równocześnie piękną umysłową podróż, w niezbadane tereny nowych projektów, pomysłów, godzin w pracy…nigdy nie docenianych i tak jak projekty ocenianych za zbyt rozwojowe. Strach dominował nad naszymi przełożonymi w kwestii odważnych zmian, preferowali status quo.

W myślach nie godziliśmy się z tym, choć także w perspektywie prywatnej wiele naszych pomysłów nigdy nie doczekało się realizacji. Spokojnie  patrzyliśmy, jak inni zupełnie niezależnie podejmowali się podobnych inicjatyw i ujrzały one światło dzienne w nadchodzących latach – przynosząc sukces ich realizatorom.

Widzieliśmy jak „nasze” pomysły są realizowane i w zadumaniu przyznawaliśmy się wzajemnie przed sobą, że mogliśmy być ojcami tego sukcesu. Nie wiedzieliśmy sami, czy siedzieć i patrzeć, a może spróbować też działać…

To, że czytacie te słowa nie oznaczają jednak, że zadziałaliśmy od razu z PAKE.TO! Po drodze próbowaliśmy z wieloma pomysłami, jednak napotykając przeszkody poddawaliśmy się. W naszej logice trudno było podjąć ryzyko, gdy bezpieczną formą pracy jest etat.

Tak tkwiliśmy w korporacyjnym świecie przygasając każdego dnia, racząc się wzajemnie wspaniałymi wizjami idealnego świata, gdzie nasze pomysły znajdują zastosowanie. To nie był jednak w naszej ocenie czas na działania, choć wizje te nie były wcale gorsze niż futurystyczne pomysły Orwella, Lema, czy Huxleya.

Zaczytywaliśmy się w danych rynkowych, możliwościach nowych systemów, czy rozwijając się na kolejnych studiach i szkoleniach. Tkwiliśmy jednak w miejscu jak uwięzione w klatce dzikie dusze, czekając bezpodstawnie na lepsze jutro.

Zbieraliśmy wiele odpowiedzi zwrotnych od naszych przełożonych, tych pozytywnych i negatywnych. Wynikały niestety często z braku merytorycznych podstaw i  spadały na naszej barki, obciążając, a jednocześnie tworząc wrażenie skomplikowania naszego małego świata. 

Masa krytyczna pchnęła Nas w kierunku odejścia, nie mieliśmy planu, ale wielkie zobowiązania prywatne, a strach przed nieznanym wcale nie powodował, że czuliśmy się lepiej. Mało brakowało, a faktycznie skończyłoby się na spotkaniu na przysłowiową kawę…

Skoro jednak podjęliśmy decyzje zaczęliśmy działać w pojedynkę, szukając swoich mocnych i słabych stron rozkładając na czynniki pierwsze to, co zagubiliśmy w korpo gonitwie – samych siebie. Umiejętności i doświadczenie ograniczone wcześniej normami oraz wymaganiami odkryliśmy na nowo, gdy okazało się, że wspólnie potrafimy nie tyle co 2 osoby, a cały team ludzi – to akurat zasługa korporacyjnych wymagań i konieczności nadganiania za wakaty. Co nam to dało?

Was, nowe projekty, pola do eksploatacji i perspektywę widzenia znaną jako helikopter view. To właśnie przełamanie strachu dało Nam możliwość wyjścia z naszego znoszonego obuwia korporacyjnego i wchodzenia od nowa w każdy projekt i zlecenie, tak byśmy mogli śmiało podpisać się pod tym co robimy wspólnie z naszymi partnerami biznesowymi.

Ta historia nie ma końca, ale Wy jesteście bohaterami każdego kolejnego jej etapu. Nie wiemy co przyniesie przyszłość, ale nie chcemy stanąć już nigdy po stronie strachu. Trudne czasy budują twardych ludzi, skomplikowane projekty dają rozwój, a zadowolenie klientów daje nam niespotykaną wcześniej satysfakcję.

Wiemy jedno, prawdziwa przygoda zaczyna się tam, gdzie człowiek staje się wolny tak w myślach, tworzeniu, jak i dostępnych możliwościach. Strach przed nieznanym to zwyczajnie możliwość do przesunięcia granicy o kilka centymetrów dalej. Właśnie przez to rozwijamy się wspólnie z wami jako firma, jako ludzie i jako element marketingowego świata.

Polityka cookies

Nasza strona używa ciasteczek do analizy statystyk i zapewnienia takiego samego działania pomiędzi wizytami. Czytaj więcej »